Dzisiaj w ramach PRAWA NA ZAKUPACH krótka zakupowa ciekawostka.

Czy wiedziałaś, że statystycznie płacimy więcej od mężczyzn za produkty tej samej jakości i o tych samych właściwościach?

Cechą, która je odróżnia jest… kolor różowy. Stąd zjawisko to nazwano „różowym podatkiem”. Pojęcie to wprowadziły francuskie aktywistki, walczące o prawa kobiet.

New York State Protection Consumer Board (nowojorski urząd ds. konsumentów) potwierdził ten fakt, badając blisko 800 produktów z różnych kategorii i ustalając, że kategoria płci ma wpływ na wycenę produktów, a różnica wynosi 7-13%. Główną grupą produktów, w której odnajdziemy różnice są artykuły higieniczne, kosmetyki, perfumy.

The Times podał w zeszłym roku, iż w sieci Tesco różowe maszynki do golenia były dwukrotnie droższe od tych niebieskich. Dyrektor handlowy tłumaczył wówczas, że ie wpływ na tę sytuację ma znacznie większa produkcja golarek męskich, co istotnie wpływa na obniżenie ceny.  Jednak w tym roku Tesco w Wielkiej Brytanii podjęło działania, mające na celu niwelowanie różowego podatku i obecnie oba rodzaje golarek kosztują 10 pensów.

Ale czy na pewno mamy do czynienia z różowym podatkiem? A może jednak to Panowie dopłacają „niebieski podatek”? Szczegółowe porównywanie cen, pokazało, że w przypadku niektórych kategorii produktów -jak zegarki czy obuwie sportowe – sytuacja jest odwrotna i to produty dla Panów mają wyższą cenę.

Pewne jest więc tylko to, że przy ustalaniu ceny sprzedaży producenci i sprzedawcy, biorą pod uwagę kategorię płci i skłonność do wydawania więcej na niektóre produkty. Bo tak jak Panie skłonne są wydać więcej na urodę, tak Panowie skłonni są do poniesienia większych wydatków na artykuły sportowe czy zegarki.

A jak jest u Was? Wydajecie więcej na kremy, a tatusiowe na zegarki? Znacie jakieś przykłady na różowy i niebieski podatek z półek sklepowych?

Marzena | Mama Prawniczka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

}